{P. Louis'a}
Gdy schodziłem po schodach, rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Usiadłem na schodach, gdy do salonu wszedł Justin. Od razu się cały spiąłem i zacisnąłem dłonie w pięści.
- Co ty tu robisz? - warknąłem, wstając i mrużąc patrzałki. Brunet tylko uśmiechnął się kpiąco, widząc moje zdenerwowanie.
- Przyszedłem odwiedzić Harry'ego. W końcu, to także mój przyjaciel - oznajmił spokojnie brązowooki, pochodząc do schodów, jednak ja zagrodziłem mu drogę.
- Nie. Nie pójdziesz do niego - powiedziałem, krzyżując ręce na piersi.
- A co, zabronisz mi? - zapytał piosenkarz a w jego głosie słychać było wyzwanie. Kątem oka zauważyłem, że jesteśmy sami w pokoju.
- Zabronię. To przez ciebie Harry myśli, że był jedynie zabawką. To twoja wina, że on nie chce się już do mnie odzywać - odparłem, patrząc w brązowe oczy chłopaka.
- Ale on i tak ci nie uwierzy. I masz rację, to moja wina. Owszem, kłamałem, ale nie podoba mi się, jak go traktujesz - oznajmił brunet, uśmiechając się bezczelnie.
- Ty tym bardziej nie masz prawa decydować kto mnie jak traktuje - rozległ się wściekły głos z góry schodów. Bieber cofnął się a ja obróciłem się szybko. Był to nie kto inny, jak Hazza ze skrzyżowanymi rękami na klatce piersiowej. Loczek powoli zszedł do nas, patrząc ze wściekłością w oczach na brązowookiego.
- Harry, ja... - zaczął Justin, uśmiechając się nerwowo.
- Wynoś się - warknął Styles, wskazując ręką na drzwi - I nie wracaj.
Brunet jeszcze przez chwilę się wahał a potem mruknął coś nieartykułowanego pod nosem i wyszedł, trzaskając drzwiami. Harry przez chwilę patrzył za nim a potem odwrócił się w moją stronę.
- Wybaczysz mi? - zapytał a w jego oczach zalśniły łzy.
- Za co? - odparłem, wyciągając dłoń i ocierając patrzałki Loczka. Ten zaś wtulił policzek w moją dłoń.
- Że byłem takim głupcem - szepnął Hazza na co ja tylko przytuliłem go i pogładziłem po włosach. Chłopak pachniał czekoladą. Teraz już wiem, że ten zapach będzie kojarzył mi się tylko z nim.
- Urocze, nie ma co - rozległ się komentarz z okolic kuchni a my natychmiastowo się tam odwróciliśmy. W progu stała Jula razem z Niallerem.
- Ładnie to tak podsłuchiwać? - zapytał Harry, śmiejąc się i łapiąc mnie delikatnie za dłoń. Jednakże w oczach Julki kryło się ostrzeżenie, skierowane wyłącznie do mnie. Prawie niezauważalnie kiwnąłem głową, przyjmując je do wiadomości.
{P. Julki}
Dobrze, że zrozumiał. Chciałam mu przekazać, że jak skrzywdzi jeszcze raz Harry'ego, to będzie miał ze mną na pieńku. Wszyscy udaliśmy się do salonu a Harry oczywiście wylądował na kolanach Louis'a. Wkrótce jednak, miał twarz schowaną w jego torsie, bo pewien idiota (czyt. Niall) postanowił włączyć horror. Po paru minutach, Lou chwycił pilot i wyłączył telewizor. Hazza odetchnął z ulgą, ale nie odklejał się od Pasiastego.
- To nawet nie było straszne - mruknął niezadowolony blondyn - Potem było gorzej, jak ten potwór rozpruł to...
I tu Niall urwał, gdyż dostał poduszką od Tommo. Zerknęłam na Harry'ego i pomyślałam, że Lou dobrze zrobił - chłopak był blady i miał zaciśnięte powieki.
poniedziałek, 11 listopada 2013
Rozdział 15
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz