{P. Harry'ego}
Nadal miałem zamknięte oczy, gdy poczułem, że ktoś mnie gładzi po policzku. Uchyliłem powieki i zaraz przysunąłem rękę do ust. Zerwałem się z kanapy, biegnąc do łazienki. Chwilę potem, klęczałem nad muszlą klozetową, intensywnie opróżniając swój przewód pokarmowy.
- Wszystko w porządku? - zapytał z troską Lou, stając w progu łazienki i krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Tak. Nie patrz - powiedziałem lekko ochrypłym głosem, wstając i obmywając usta. Szatyn tylko prychnął, podszedł do mnie i objął w pasie a nos wtulił w moją szyję.
- Harry, jak chcesz, to mogę zadzwonić po lekarza - szepnął Pasiasty, owiewając mój kark ciepłym powietrzem. Zadrżałem i pokręciłem głową, oswobodzając się delikatnie z objęć niebieskookiego.
- Muszę się tylko przewietrzyć, nic więcej - odparłem uspokajającym tonem i udałem się na balkon. Wkrótce poczułem się lepiej, gdy zimny wiatr mnie orzeżwił.
- Wiesz, nie powinieneś sam wychodzić w noc - rozległ się głos a ja przestraszony drgnąłem, jednocześnie cofając się do wejścia do salonu.
- Mogłaby ci się stać krzywda, Harry... - po tym, szybko wbiegłem do środka, zamykając drzwi na klucz. Nie zwracając uwagi na krzyki przyjaciół, szybko udałem się do mojego pokoju. Na moje nieszczęście, był tam Tommo, wyglądający przez okno. Nie mówiąc ani słowa, podszedłem do niego i przytuliłem się do jego pleców.
- Louis... Zostaniesz dziś ze mną na noc?
wtorek, 12 listopada 2013
Rozdział 16
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz