{P. Lou}
Otworzyłem drzwi do kuchni i zamarłem, widząc Zayn'a i Julię. Uśmiechnąłem się pod nosem i wyszedłem cicho. Gdy znalazłem się w salonie, zadzwonił mój telefon. Szybko wyciągnąłem urządzenie z kieszeni i odebrałem.
- Halo? - odezwałem się i wtuliłem się w plecy Harry'ego, stojącego obok kanapy.
- Cześć Louis, tu mama.
- O hej. Przepraszam, że ostatnio nie dzwoniłem, byłem.... zajęty - powiedziałem, ciągnąc Hazzę na kanapę.
- Nic nie szkodzi. Teraz będziesz miał dużo czasu do wynagrodzenia swojej nieobecności.
- ... O czym ty mówisz, mamo? - zapytałem, marszcząc brwi a do pokoju weszła rudowłosa wraz z Malikiem.
- Wyjeżdżamy z miasta, kochanie. Przykro mi, wiem, że jesteś już pełnoletni, ale jedziesz z nami.
- Co? Dlaczego? - zadałem kolejne dwa pytania zszokowanym głosem i zacisnąłem rękę w pięść.
- Doszły nas słuchy, że chodzisz z Harry'm.
- Tak, ale mam prawo sam wybrać swoją orientację seksualną - odparłem ostro, zaczynając mieć złe przeczucia. Usłyszałem, że mama woła tatę, który po chwili przejął telefon.
- Nie będziesz jakimś pieprzonym pedałem, synu. My już przemówimy ci do rozsądku i oczekujemy, że jutro stawisz się u nas z walizkami. Jak nie, to sami cię zabierzemy. A i jeszcze jedno. Zerwiesz ze Styles'em, jasne? A jak nie, to sam się z nim rozprawię.
Po tym, nastąpił dźwięk oznaczający koniec połączenia.
- ...... porządku, Lou? - dopiero po jakiejś minucie dotarł do mnie zmartwiony głos Harry'ego. Spojrzałem na niego powoli a w mojej głowie zaświtał plan. Ja na pewno nie dam rady mu oznajmić, że nie chcę już z nim być. Skoro tak, to albo muszę sprawić żeby on ze mną zerwał albo mu to wszystko wyjaśnić i udać rozstanie. Wybrałem tą drugą opcję, nie chciałem go zranić.
- Tak - odpowiedziałem lekko ochrypłym głosem i wstałem - Chodź na górę, musimy pogadać.
[Parę minut później]
Zamknąłem drzwi od pokoju i wziąłem głęboki oddech.
- O co chodzi, Louis? - zapytał cicho Harry, przeczesując palcami włosy.
- Wyjeżdżam - wykrztusiłem zdławionym głosem, próbując powstrzymać cisnące się do oczy łzy.
Brunet cofnął się o parę kroków, patrząc na mnie z niedowierzaniem i zacisnął dłonie w pięści.
- N...Nie kłam. - warknął zielonooki, pochylając głowę w dół.
- Harry, przepraszam, przepraszam, nie mam wyboru, rodzice mnie zmusili, nie znasz mojego ojca, przepraszam! - krzyknąłem, ześlizgując się na ziemię i kuląc się, słysząc chłodny głos Styles'a.
- Więc teraz po prostu mnie opuszczasz. Miło wiedzieć, że jednak Justin miał co do ciebie rację. - wysyczał Hazza i otworzył drzwi, opuszczając sypialnię. Wtuliłem twarz w kolana, próbując uspokoić swój spazmatyczny oddech, ale atak już nadszedł. Z moich ust wydobył się wysoki krzyk, kiedy zacząłem się trząść i drapać paznokciami swoją własną skórę. Na górę wbiegła Kamila i zamarła w miejscu, widząc mój stan.
- Liam! - zawołała w końcu dziewczyna a po chwili silne dłonie uchwyciły mnie za nadgarstki.
- Louis, Louis, uspokój się, nic ci nie grozi, jesteś bezpieczny, słyszysz? Jego tu nie ma, nikt ci nie zrobi krzywdy! - Payne starał się mnie uspokoić, ale osiągnął przeciwny efekt, gdyż wstrząsy nasiliły się a krzyk stał się jeszcze głośniejszy, gdy usłyszałem słowa "Jego tu nie ma."
- Harry, Harry, Harry, Harry, Harry...- zacząłem powtarzać jego imię jak mantrę, kołysząc się w przód i w tył.
- Co się dzieje, gdzie jest Harry? -zapytał zaniepokojony Zayn, rozglądając się po mieszkaniu. W ręce została mi wciśnięta kartka oraz ołówek a ja napisałem parę słów zanim osunąłem się w ciemność, mdlejąc.
niedziela, 2 lutego 2014
Rozdział 19
Subskrybuj:
Posty (Atom)