{P. Nialla}
Podszedłem do telewizora i zacząłem wybierać muzykę. W tej samej chwili, Jula przyniosła z kuchni alkohol. Na jego widok, Harry podskoczył i schował się za Lou.
- Weź to ode mnie! - wrzasnął brunet, wskazując na trunki. Zaśmiałem się i dostałem po głowie od Louisa. Jula postanowiła przekonać Loczka do napicia się. Wyjąłem telefon i napisałem sms-a :
Dobra, z Julą postanowiliśmy, że pobawimy się w swatkę i zrobimy Larry'ego! xDD
Kliknąłem przycisk wyślij do wszystkich oprócz Julii, Harry'ego i Louisa.
{P. Harry'ego, 30 minut później]
Nadal uparcie odmawiałem alkoholu. Tymczasem, Lou już był wstawiony i właśnie się do mnie przysiadł.
- Harry, kochanie, czemu się nie bawisz? - zapytał szatyn i uśmiechnął się dziwnie, przysuwając bliżej mnie.
- Louis? Co... Co ty robisz? - byłem już spanikowany, gdy niebieskooki położył głowę na mojej klatce piersiowej i...
- Nie mówicie mi, że on zasnął! - powiedziałem, bojąc się ruszyć (KUR*WA, POCAŁUJ GO! CAŁUJ! - dop. Pijana Autorka).
- Nnnnghh.... Harry..... - mruknął przez sen, na co ja zamarłem (Ja to bym, kur*a skakała ze szczęścia -.-"). Ostrożnie położyłem głowę szatyna na kanapę i wstałem.
- Myślę, że to dobry pomysł - usłyszałem, gdy chciałem wejść do kuchni. Znieruchomiałem, nie mogąc się ruszyć. Coś mi mówiło, że ta rozmowa jest o mnie.
- Ale Harry nigdy nie przyzna się, że jest homo - powiedział... chyba Justin.
- Cóż... - lecz nie usłyszałem dalszej pogawędki, bo wybiegłem z domu, trzaskając drzwiami.
{P. Julki}
Od razu, gdy rozległ się huk zamykanych drzwi, wiedziałam, że coś jest nie tak. Wyszłam szybko z pomieszczenia, mrucząc coś o kulturze dobrego wychowania. Zerknęłam na kanapę, gdzie siedział Lou i rozglądał się po salonie.
- Where's Harry? - zapytał niebieskooki, wstając z mebla.
- Wybiegł. Nie wiem, czemu - wyjaśnił Niall. Po chwili, szatyn również opuścił mieszkanie.
{P. Louisa}
Było jedno miejsce, gdzie mógł udać się Harry. I tam właśnie się udałem - czyli do parku.
- Harry! Harry, cholera, wiem, że tu jesteś! - krzyknąłem, szukając wzrokiem tak ważnej dla mnie osoby.
- Zostaw mnie - rozległ się cichy głos gdzieś nade mną. Domyśliłem się, że to Loczek wlazł na drzewo.
- Harry... Proszę, zejdź stamtąd. Porozmawiajmy - odparłem, przygryzając wargę.
- Nie mamy o czym - odpowiedział mi głos Harry'ego, oraz ciche... Łkanie? Nie zastanawiając się długo, wszedłem na drzewo i usiadłem koło Hazzy.
- Harry, muszę ci coś powiedzieć. Ja...
środa, 16 października 2013
Rozdział 12
sobota, 12 października 2013
Rozdział 11
{P. Harry'ego}
Nie patrzyłem na Louisa, gdy do mnie mówił. Po prostu uciekłem z kuchni, udając się do parku. Z moich oczu płynęły łzy. "Teraz straciłem najlepszego przyjaciela..." - pomyślałem, ocierając co chwila łzy.
- Harry, ty idioto... Musiałeś się wczoraj upić? - mruknąłem do siebie, siadając przed stawem. Nie zauważyłem, żeby szatyn udał się za mną, z czego byłem dość zadowolony. Pewnie znowu bym uciekł, albo pokłócił się z nim. Nagle poczułem, że czyjaś ręka zaciska mi się na nadgarstku. Obróciłem się przestraszony i zobaczyłem Julkę. Odetchnąłem z ulgą, próbując się do niej uśmiechnąć.
- Harry... Dlaczego uciekłeś? - zapytała cicho dziewczyna, puszczając moją rękę. Nie odpowiedziałem i tylko otarłem łzy. Rudowłosa prychnęła cicho i, ku mojemu zdziwieniu, przytuliła mnie.
- Co do niego czujesz? - zadała kolejne pytanie Jula, gdy odsunęła się ode mnie.
- Ja... Nie wiem... Jestem zagubiony... Ale wiem, że nie chcę go stracić - wyszeptałem, patrząc na ziemię.
- No to wracamy do domu. Lou się o ciebie martwi - powiedziała dziewczyna, ciągnąc mnie za sobą.
- E! C-Czekaj! - zawołałem, ale grzecznie podreptałem za rudowłosą, śmiejąc się w duchu.
{P. Lou}
Ciągle myślałem nad tym, co zaszło między mną a Harry'm. Miałem nadzieję, że chłopak nie jest zły za to co się stało. On po prostu jest taki słodki... Z moich rozmyślań wyrwał mnie odgłos otwieranych drzwi. Drgnąłem, ale nadal siedziałem w miejscu. Do salonu wszedł Hazza. Zawahał się przez chwilę, ale posłał w moją stronę niepewny uśmiech. Z ulgą odwzajemniłem gest.
- No! To widzę, że się pogodziliście! - zawołała Kamila, patrząc na nas z rozbawieniem.
- A czy my się w ogóle pokłóciliśmy? - zapytał Styles, podnosząc mnie z kanapy i obejmując ramieniem. Zaczerwieniłem się lekko, ale zerknąłem na twarz przyjaciela.
- Yyy.... Dobra, nieważne - mruknęła zbita z tropu brązowowłosa.
{P. Julii}
Wyciągnęłam telefon i zaczęłam pisać sms-a :
Dobra, organizujemy Larry'ego! :DD
Po czym wysłałam go do Nialla.
Po chwili, dostałam odpowiedź :
Yyy... Jeśli Larry oznacza Louis + Harry, to wchodzę! :P
Dobra, zaczynamy!
Schowałam telefon i uśmiechnęłam się ukradkiem do blondyna.
- Dobra! Taneczny wieczorek! - krzyknęłam razem z Niallerem i zaczęliśmy się śmiać.
Rozdział 10
Obudziłem się ze straszliwym bólem głowy. Chyba wczoraj za mocno zabalowałem... A tak przy okazji... CO SIĘ WCZORAJ STAŁO?! Z przerażeniem uświadomiłem sobie, że nic nie pamiętam z poprzedniego dnia. Jęknąłem głośno i wtedy poczułem, jak coś koło mnie się rusza. Zerknąłem w tamtą stronę i z wrzaskiem spadłem na podłogę. Z poduszki podniosła się rozczochrana fryzura.
- L-LOUIS?! C-Co ty robisz w moim łóżku?! - zapytałem krzykiem, próbując podnieść się z podłogi.
- To jest moje łóżko, pacanie - rozległ się zaspany głos Lou, który znowu opadł na podusię.
- C-Co.... Co się wczoraj stało? - spytałem, starając się brzmieć spokojnie, ale niezbyt mi to wyszło.
- Upiłeś się i że nie chciało mi się ciebie wnosić do twojego pokoju, przyniosłem twoją, nie powiem, ciężką osobę tutaj - mruknął szatyn i z powrotem zagrzebał się w kołdrze. Przez chwilę patrzyłem na niego zdziwiony na przyjaciela, po czym ewakuowałem się z pomieszczenia. Ogarnąłem się i zszedłem do kuchni w której siedział Zayn, Agnieszka i Julka. Gdy tylko tam się znalazłem, rozmowa nagle ucichła i wszyscy zaczęli się na mnie dziwnie patrzeć.
- Hej... - powiedziałem niepewnie i stanąłem zdumiony, gdy Agnieszka wpadła w śmiech. Julka również się powstrzymywała a Zayn był śmiertelnie poważny.
- Yy..... Harry, pamiętasz co się stało? - zapytał z wahaniem mulat, przyglądając mi się uważnie. Ja zaś wzruszyłem ramionami a brunetka i rudowłosa wybuchy głośnym śmiechem.
- Nie. A co, przegapiłem coś? - tym razem to ja zadałem pytanie, wskakując na blat.
- Taa... Przegapiłeś swój pocałunek - wykrztusiła Agnieszka, próbując się opanować.
- ŻE CO?! - wrzasnąłem, patrząc się na dziewczynę - A Z KIM DO CHOLERY?!
- Z... Z... Nie, dobra, nie mam serca mu tego powiedzieć! Przecież on jest "stuprocentowym hetero" - wtrąciła Julka, uspokajając się. Zerknąłem na nią zdziwiony.
- A co to miało znaczyć? - zapytałem, zeskakując z blatu. Aga znowu zaczęła się śmiać.
- Hyhy... Nic a nic - odparła Jula, ulatniając się z pokoju i ciągnąc za sobą drugą dziewczynę.
- Okej... To może ty mi powiesz o co chodzi? - zwróciłem się do Zayn'a, ale nie uzyskałem odpowiedzi, bo chłopak również wyszedł. Prychnąłem głośno, przechodząc do salonu. Zauważyłem, że Lou też tam był, ale nie zwracał na mnie uwagi. Nagle, podeszła do Kamila i zaciągnęła mnie na taras.
- Nie, nie pamiętam co się stało wczoraj - uprzedziłem pytanie dziewczyny, która roześmiała się cicho.
- Dobra... Skoro tak, to nie mam ci już nic do powiedzenia - odparła brunetka, kierując się do wyjścia. Jednakże, przystanęła w progu i powoli na mnie spojrzała.
- A i jeszcze jedno. Ten pocałunek miałeś z Lou - powiedziała szybko Kamila i wróciła do salonu. Ja, przetrawiwszy to co ona do mnie powiedziała, cofnąłem się o krok. Przez moją głowę zaczęły przelatywać wspomnienia z nocy. Zrobiłem się czerwony na twarzy i poczułem, że z nosa leci mi krew. Nie zdziwiłem się tym, bo do mojej głowy przybyło zbyt dużo informacji na raz. Niestety, złych informacji, które chętnie usunąłbym z życiorysu. Jak ja mogłem przespać się z własnym przyjacielem... poprawka... najlepszym przyjacielem. Możecie to sobie nawet zapisać w kalendarzach, ale ja Harry Edward Styles oficjalnie stwierdzam, że od dzisiaj nie piję alkoholu. Mój przełyk już nigdy nie zasmakuje smaku żadnego trunku alkoholowego. Ręką próbowałem zatrzymać akcję krwotoku z mojego nosa. Na próżno. Z powrotem wróciłem do pomieszczenia, szybko kierując się do kuchni. Szybko zatrzymałem krwotok. Tym razem skutecznie. Nagle poczułem dotyk na ramieniu, ale nie pofatygowałem się, by sprawdzić kto był sprawcą. Za chwilę moje wątpliwości się rozwiały, kiedy moje bębenki uszne usłyszały głos Justina.
- No to widzę, że ktoś już nie jest prawiczkiem - zaśmiał się chytrze - Co jak co, ale nie spodziewałem się, że ty jesteś homo - powiedział specjalnie powoli, żeby przedłużyć chwilę mojego upokorzenia.
- Kto jak to, ale ty powinieneś wiedzieć najlepiej, co alkohol może złego działać w organizmie człowieka - odgryzłem się.
- Dobra, dobra rozejm - podniósł ręce w geście zawarcia pokoju, który momentalnie poparłem.
Do pomieszczenia wszedł Louis, czyli osoba, którą za żadne skarby nie chciałem teraz widzieć. Justin odszedł zostawiając mnie sam na sam z szatynem.
- Czyli już wiesz, co się stało - zaczął a mnie ogarnął niepokój.
------------------------------------------
Tak, udało mi się! Poprawka, nam. W końcu napisałam ten rozdział, z pomocą mojej oddanej i lojalnej przyjaciółki Izy! Izuniu, bardzo dziękuję ci za pomoc!
Pozdrawiam,
DK :**
wtorek, 8 października 2013
Podziękowania!
See ya!
DK :**
sobota, 5 października 2013
Rozdział 9
Podeszłam do drzwi i popatrzyłam przez judasza. Za drewnianym prostokątem (like a Izaa! xDD - dop. Autorka) stały jakieś 2 postacie w kapturze. Wzruszyłam ramionami i uchyliłam lekko drzwi.
- Słucham - powiedziałam, tłumiąc ziewnięcie.
- Przepraszam, że tak późno, ale czy zastałem Kamilę Patykiewicz? - zapytała pierwsza postać.
- Tak. A w sprawie...? - zapytałam, uchylając drzwi bardziej.
- Pogadać - odpowiedział damski głos 2 osoby. Ja, jako że byłam zmęczona i zdrowy rozsądek mi się wyłączył, wpuściłam nieznajomych do domu. Pierwsza postać, gdy znalazła się w salonie, zdjęła kaptur. Ja jeszcze zamykałam drzwi, gdy usłyszałam wrzask. Szybko znalazłam się w pomieszczeniu, w którym stała jakaś brunetka z (jak to mówi Izuniaa) piffnymi oczami a obok niej... JUSTIN BIEBER?! Oczy mi prawie wypadły z orbit. (Jak coś to Kamila to zagorzały beliber).
- What the...? - zapytałam, zerkając na przyjaciółkę, która promieniała ze szczęścia. Brunetka zaś stała spokojnie, rozglądając się po pomieszczeniu. Nagle, podszedł do niej Harry, lekko słaniając się na nogach.
- Agneszkaaaaa.... A zo ty tu robiż...? - wybełkotał Hazza, próbując nie upaść. Jęknęłam z rozpaczy i popatrzyłam na Louisa.
- Nie moja wina, że dorwał się do... cóż, wina - mruknął Tommo, wsadzając ręce do kieszeni.
- Cześć Harry - odparła Agnieszka, ukrywając śmiech.
- Louiz.... Daj mi jeżcze wina.... - powiedział brunet, uśmiechając się pijacko.
- Nie - odpowiedział obiekt zainteresowania Loczka, chowając wino do najwyższej szafki, tak by jego przyjaciel nie mógł go wziąć.
- Ale proszęęęę.... Bo ci coź zrobię... - ostrzegł Styles, podchodząc do Tomlinsona. Zayn zaś rozmawiał z Agnieszką a ja podeszłam do Kamili, która rozmawiała z Justinem.
- Julka! Wiesz co??? Mamy darmowe bilety na koncert Justinaaaaaa! - zawyła ze szczęścia moja przyjaciółka ściskając mnie mocno.
- O.. Świetnie! - udałam radość, po czym ulotniłam się do swojego pokoju.
- Louizzzzzzz! Daj mi kolerne wino..... - również zawył Loczek, coraz bardziej zbliżając się do przyjaciela.
{P. Zayn'a}
Rozmawiałem sobie spokojnie z Agą, śmiejąc się z pijanego Harry'ego.
- No więc, co cię do nas sprowadza? - zapytałem, krztusząc się ze śmiechu, zresztą tak samo jak Agnieszka.
- Urlop w pracy. Justin był niedaleko, więc mnie podwiózł - oznajmiła wesoło dziewczyna, zerkając na Louisa, który bronił się przed atakami Hazzy.
- Rozumieeem... Ale wiesz, że jest 4 w nocy? Będziesz musiała przenocowaaać - powiedziałem śpiewnie, uśmiechając się do przyjaciółki.
- Wiem, wiem. Miałam nadzieję, że mi to zaproponujesz. A propos, gdzie Pierre? - zapytała brunetka i zbladła, gdy zobaczyła moją smutną minę.
- Zerwaliśmy - oznajmiłem krótko, na co dziewczyna mnie przytuliła.
- Aw... Przepraszam.... Nie wiedziałam - szepnęła, gładząc mnie po włosach. Nagle, jej ciało zesztywniało i się ode mnie odsunęła.
- Co się stało? - zapytałem, patrząc w tą samą stronę co ona. Szczęki mi opadła na podłogę.
- Czy Harry właśnie... Pocałował Louisa?!
Rozdział 8
Wstałem i otworzyłem drewniany prostokąt. W progu stała Eleanor, z niepokojem na twarzy.
- Cześć, Ell. Co tam u ciebie? - zapytałem, siląc się na spokój.
- Może być. Lou przysłał mi sms-a, żebym przyszła - poinformowała mnie, wobec czego wpuściłem dziewczynę do domu. Od razu zauważyła Julkę, która siedziała bez ruchu na kanapie.
- Co jej się stało? - zapytała szatynka, patrząc na mnie. Podszedłem do Juli, kładąc jej rękę na ramieniu.
- Pewnie jest w szoku. Wiesz, przed chwilą miały... - zacząłem mówić, niemal krzywiąc się na to wspomnienie.
- Nic mi, do cholery, nie JEST! - przerwała mi rudowłosa, krzycząc, zrywając się z kanapy i biegnąc na górę. Już chciałem za nią pobiec, ale Eleanor mi nie pozwoliła, stając przede mną.
- Zostaw ją, musi odpocząć. I poza tym, wiem co się stało. Biedne dziewczyny - mruknęła szatynka, potrząsając głową ze smutkiem. Ja tylko kiwnąłem głową i wyszedłem na taras.
{P. Kamili}
Wyszłam właśnie z łazienki, gdy obok mnie przebiegła Julka. Coś było z nią nie tak, więc chwyciłam ją za ramię i pociągnęłam, tak by się zatrzymała.
- Co się stało? - zapytałam, patrząc w oczy przyjaciółki, które nagle wypełniły się łzami.
- Kocham go - szepnęła rudowłosa i uciekła do pokoju, zamykając za sobą drzwi na klucz. Następnie, z salonu usłyszałam głośną muzykę. Zeszłam tam i zobaczyłam... Louisa. Co dziwniejsze, Eleanor siedziała na krześle, śmiejąc się. Z Pasiastym tańczył... Harry?
- WTF, chłopaki? - zapytałam, a raczek krzyknęłam, podchodząc do nich. Ell zaczęła śmiać się jeszcze głośniej a Harry przytulił się do Louisa.
- Ja cię jej nie oddam! - powiedział płaczliwym tonem Loczek, mocniej wtulając się w Tommo. Szczęka mi opadła a szatynka spadła na podłogę, tarzając się ze śmiechu. Lou natomiast, wydawał się zagubiony.
- Yy.... Harry, jakich ekstaz ty się nażarłeś? - zapytał niebieskooki, odrywając od siebie przyjaciela. Ja zaś zauważyłam na ziemi rozsypane marsjanki i butelkę po zielonym frugo (Iza, you know what I mean! xD - dop. Autorka).
- Ja chyba wiem - wyjąkałam pokazując na ziemię. Harry zaczął latać po mieszkaniu, udając jednorożca. Jak Hazza wbiegł na górę, to akurat wbił się do pokoju Julki.
- Harry? Co ty... Harry!! ZŁAŹ ZE MNIE! NOSZ KURDE! ZARAZ CI OBETNĘ WŁOSY! - rozległ się krzyk, zapewne Julii, która zaraz zbiegła na dół. Lecz nic to nie dało, bo Styles zleciał za nią. Jednakże, po chwili uniósł się w powietrze. Zobaczyłam, że Harry wisi w powietrzu, bo za tył kołnierza trzyma go... Zayn?
- Co tu się do cholery dzieje? - zapytał zaspanym głosem mulat, nadal trzymając wierzgającego (jak jednorożec, hyhy - dop. Autorka) się Loczka.
- PUUUŚĆ MNIEEEEEE! JA CHCĘ DO LOUISKAAAAAAA! - wrzasnął Styles, kopiąc Malika w piszczel, na co ten go puścił. Hazza od razu podleciał do Tomlinsona i "rzucił się" w jego objęcia. Ja na to patrzyłam, lecz nagle zachowanie chłopaka zaczęło mi się udzielać.
- ROBIMY KARAOKE!!!! - zawołałam, podczas gdy Jula pomagała wstać Eleanor z podłogi. Zaraz w salonie pojawiła się reszta osób.
- Karaoke? YAAAAAAAY! - wrzasnął Niall i porwał w objęcia Julkę, która jęknęła z zaskoczenia.
- Yyy... Niall? Puścisz mnie... Duszę.... się.... - wystękała Julcia, wyrywając się z uścisku Żarłoka i chowając się za mną.
- Eee... What just happend? Czemu Harry przytula się do Louisa a Eleanor dusi się ze śmiechu? - zapytał Liam, podpierając się pod boki, jakby parodiował kobietę.
- ZAMKNIJ SIĘ! LOUIS JEST MÓÓÓJ! PRZECIEŻ NIKOMU GO NIE ODDAM! - wrzasnął Hazza na co ja zaczęłam się śmiać jak wariatka.
{P. Julki}
- Idiots.... CRAZY IDIOTS EVERYWHERE! - krzyknęłam, podleciałam do telewizora i włączyłam karaoke.
- Ja wybieram piosenkę! - krzyknął nagle Harry i podbiegł do mnie, wyrywając mi pilot z ręki - No to może... One Direction?
Spojrzałam na piosenkarza w stylu "Are you fucking kidding me?", ale nie miałam wyboru, bo ten debil już włączył piosenkę. Wzięłam mikrofon do ręki.
- Oooo... Śpiewanko! - zawołała nagle... Danielle? A skąd ona tu się wzięła? Lecz nie miałam wyboru się nad (chciałam napisać "dan" hyhyhy - dop. Autorka) tym zastanowić, bo musiałam zacząć śpiewać.
Straight into my heart and stole it.