niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 17

{P. Louis'a}
Uśmiechnąłem się, słysząc to pytanie.
- Zostanę - szepnąłem, odwracając się przodem do Loczka i muskając jego usta moimi własnymi - Już na zawsze.
- Ja... Kocham cię, Boo Bear - odparł cicho Harry, rumieniąc się uroczo - I niech to się nie zmieni.
[Ranek, p. Julki]
Wyszłam na balkon, unosząc głowę i patrząc w bezchmurne niebo. Po chwili, rozległo się pukanie do drzwi. Otworzywszy je, dostrzegłam, że w progu stoi Zayn. Uśmiechnęłam się, widząc przyjaciela.
- Chodź na dół, ruda - zachichotał mulat a ja zmrużyłam oczy, ale posłusznie podążyłam za Malikiem.
- Zaśpiewaj coś, Jula! - poprosił Zayn a ja pokręciłam przecząco głową. Jednakże nie miałam wielkiego wyboru, bo zebrani w salonie zaczęli skandować moje imię.
Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam.
When I am down, and my soul so weary,
When troubles come and my heart burned be.
Then I am still, and wait here in the silence,
Until he come and sit awhile with me.
You raise me up, so I can stand on mountains.
You raise me up, to walk on stormy seas.
I am strong, when I am on your shoulders.
You raise me up, to more then I can be...
Gdy skończyłam, w salonie rozległ się...
-------------------------------------
Przepraszam.... Rozdział krótki i do bani, ale nie mam weny... Oraz Internetu. Więc dopóki nie odzyskam neta, nie będzie rozdziałów.
Jeszcze raz przepraszam i dobrej nocy życzę,
DK T.T