{Julka}
Schowałam kartkę z piosenką i zeszłam na dół, gdzie Kamila siedziała na kanapie i oglądała TV. Usiadłam obok niej i wyrwałam jej pilota.
- Ej! - oburzyła się moja przyjaciółka. Pokazałam jej język i przełączyłam na MTV. Oglądałam może z godzinkę, po czym sen mnie zmorzył.
{Kami}
Gdy spojrzałam na Julę, ta już spała. Uśmiechnęłam się pod nosem i przykryłam ją kocem. Wtedy mój telefon zaczął dzwonić, więc wstałam z kanapy tak, żeby nie obudzić przyjaciółki i przeszłam do kuchni. Dopiero wtedy odebrałam.
- Halo? - nie wiedziałam kto dzwoni, więc byłam ostrożna. W słuchawce odezwał się znajomy głos.
- Dzień dobry, proszę pani - powiedział głos po drugiej stronie. "Louis, ty idioto!" - pomyślałam, ale nie powiedziałam tego na głos.
- Cześć Louis - powiedziałam krótko. Chłopak roześmiał się.
- Ej, chciałem cię nabrać! - znowu mu nie wyszło udawanie. Tym razem to ja się cicho roześmiałam.
- Nadal kiepsko udajesz! - sprostowałam - A czemu dzwonisz?
- Bo chciałem cię zaprosić do mnie - powiedział. Rozszerzyłam oczy ze zdziwienia. Rozległ się dzwonek do drzwi.
- Poczekaj, ktoś przyszedł - powiedziałam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam Louisa z bukietem róż w dłoni. Uśmiechał się i trzymał komórkę przy uchu. Zmrużyłam oczy i rzuciłam w niego moim telefonem, po czym się uśmiechnęłam.
- Louis! Nie wolno ci tak robić! - oznajmiłam i odsunęłam się, by mógł wejść. Julka chyba się obudziła, bo na kanapie jej nie było. W ogóle, dziewczyna była nieśmiała, więc jak usłyszała że ktoś przyszedł, mogła czmychnąć. Po chwili jednak przyszła i popatrzyła łagodnie zdziwiona na Louisa.
- O, cześć Louis - przywitała się i poszła po coś na górę. Zaprosiłam chłopaka na kanapę. Jula też dołączyła do nas i usiadła koło mnie. Miała jakąś kartkę w dłoni i najwyraźniej ją czytała.
{Julia}
Patrzyłam na piosenkę, aż zorientowałam się, że Louis czyta mi przez ramię. Szybko zwinęłam kartkę w rulon i walnęłam nim chłopaka po głowie.
- Au! Za co? - spytał oburzony.
- Ups, przepraszam! Zapomniałam ci powiedzieć, żebyś Julce nie czytał przez ramię. Nienawidzi tego - wyjaśniła szybko Kami. Louis zmroził ją spojrzeniem ale potem się uśmiechnął.
- To co, Kamilk.... - zaczął mówić.
- Nie mów tego! Nie dokańczaj! - ostrzegłam szybko - Kami nie cierpi tego zdrobnienia!
- O, nie wiedziałem. Przepraszam. Więc, Kamila jedziemy do mnie? Julka, chodź pojedziesz z nami - zaproponował chłopak. Zgodziłyśmy się obie, więc jeszcze tylko szybko się ogarnęłyśmy i wyszłyśmy za Louisem. Wsiadłyśmy do jego samochodu i pojechaliśmy. Gdy byliśmy na miejscu (przed willą), wyskoczyłam z samochodu a Kami za mną. Weszłyśmy do środka.
- Hm.... Trochę to duże.... - oznajmiłam, gdy rozglądałam się. Moja przyjaciółka zachichotała. Louis wszedł za nami. Gdy tak stałyśmy, na dół zszedł blondyn, coś jedząc. Wyglądało to na marchewkę. Gdy zobaczył Louisa, zamarł na schodach.
- Eeem... C-Cześć Lou! - przywitał się. Spojrzałam na bruneta, który zmrużył oczy.
- Czy ty jesz MOJĄ marchewkę? - spytał, na pozór spokojnie. Blondyn szybko odrzucił marchew.
- Nieee, wydawało ci się! - zapewnił szybko. Potem zauważył nas.
- O! Goście! - zorientował się w sytuacji. Brunet przewrócił oczami.
- Niall, to są Julia - zaczął mówić i uśmiechnął się pod moim morderczym spojrzeniem - i Kamila. Dziewczyny, to jest Niall.
Przywitałyśmy się i chwilę potem musiałyśmy odskoczyć, by nie spadł na nas lokaty brunet. Podniósł się z ziemi i spojrzał na nas.
- Cześć, jestem Harry - powiedział zdyszany. Spojrzałam na Kamilę. Niall patrzył zdziwiony na Harry'ego. Wtedy, z góry rozległ się trzask rozbijanego lustra i przekleństwa.
- Zayn! Znowu rozbiłeś lusterko?! Nie kupujemy ci nowego! - rozległ się głos a potem na dół zbiegł niejaki Liam Payne a za nim ciemnowłosy chłopak, zapewne Zayn.
- Ale Liaaaam! Ja potrzebuję lusterkaaaaaa! - jęczał ciemnowłosy. Oboje poszli do kuchni, nie zauważając nas.
- Harry, weź na to spójrz - powiedział Louis. Miał w dłoniach jakąś kartkę. Zmrużyłam oczy i zobaczyłam że to moja piosenka. Kamila też to zauważyła.
- Louis, już nie żyjesz.... - mruknęła pod nosem. Ja zrobiłam się czerwona na twarzy.
- LOUIS! - wydarłam się. Chłopak podskoczył, przestraszony. Kamila chwyciła mnie za ramiona i próbowała odciągnąć.
- Jakim prawem, wziąłeś moją piosenkę?! - wrzasnęłam i zaczęłam się mocniej wyrywać. Miałam ochotę teraz go zabić.
- Louis... Wiej... Ja jej długo... nie utrzymam! - wystękała Kami i w tej chwili udało mi się wyrwać. Podeszłam do bruneta, wyrwałam mu kartkę z dłoni i zanim zareagował, trzasnęłam go dłonią w policzek. Popatrzył na mnie, zaskoczony.
- Nigdy więcej, nie dotykaj moich rzeczy! - wycedziłam i stanęłam koło Kami. Niall popatrzył na mnie i na minę Louisa a potem zaczął się śmiać.
- Z czego rżysz, debilu? - zapytał się go nadąsany Lou. Blondyn zaczął się głośniej śmiać.
- Bo... twoja mina... jest bezcenna! - wykrztusił przez śmiech. Louis coś mruknął pod nosem i usiadł na kanapie. Harry, gdy nie uważałam, stanął obok mnie i zerknął na piosenkę.
- Ale to jest naprawdę dobre! - powiedział szybko Harry, widząc mój wzrok. Mruknęłam pod nosem coś niecenzuralnego i schowałam kartkę. Wtedy z kuchni wrócił Zayn. Wyglądał na zadowolonego.
- Udało mi się przekonać Liama do kolejnego lusterka! - pochwalił się. Potem zauważył nas.
- Cześć wam! Jam jest Zayn! - powiedział. Prychnęłam ze złością, gdyż byłam już wściekłą. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Coś taka nerwowa, rudzielcu? - zapytał. Kamila wytrzeszczyła na niego oczy a ja zamarłam na chwilę.
- Nie powinieneś był tego mówić... - oznajmiła cicho Kami i odsunęła się ode mnie na wszelki wypadek.
- Jak mnie właśnie nazwałeś? - spytałam, robiąc krok w stronę Zayn'a.
- No... Rudzielcem. Przecież masz rude włosy - wytłumaczył się, robiąc krok w tył.
- Nikt, ale to NIKT, nie ma prawa nazywać mnie "rudzielcem"! - oznajmiłam i wzięłam to co było pod ręką, czyli moją torebkę. Potem walnęłam nią parę razy ciemnowłosego i odłożyłam ją.
- Jesteście po prostu... - urwałam, nie wiedząc co powiedzieć.
- Bandą wariatów? - podsunął Niall. Kiwnęłam głową i spojrzałam na zegarek. Było dość późno.
- Kami, chodź, jeśli mamy jutro zwiedzać, to musimy już iść - powiedziałam. Kami zerknęła na mnie.
- Ale kto powiedział, że musicie iść? - zapytał Louis. Spojrzałam na niego, jakby oszalał.
- Halo, JA tak powiedziałam! - odpowiedziałam. Niall zrozumiał o co chodziło Louisowi.
- Możecie zostać u nas na noc - zaproponował. Przybrałam minę zamyślenia, chociaż pomysł mi się podobał.
- No nie wiem... Zostać na noc z bandą wariatów....? Hm.... Okej, czemu nie? - odparłam i uśmiechnęłam się. Niall chwycił kluczyki i otworzył drzwi.
- Jedziemy po rzeczy, zaraz wrócimy - wyjaśnił. Wsiadłam do jego auta, on również.
- Wiesz, myślę że to początek wspaniałej przyjażni...! - oznajmił.
- Raczej okropnej... - mruknęłam pod nosem. Oboje zaczęliśmy się śmiać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz