niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 4

{Julia}
Wracałam z Niallem z mojego i Kamili domu, razem z naszymi rzeczami. Gdy byliśmy już na miejscu, wyskoczyłam z samochodu i wzięłam jedną torbę a blondyn drugą. Weszłam do domu i od razu zobaczyłam, że Zayn lata po mieszkaniu, goniąc Liama. Czarnowłosy trzymał w ręce łyżkę. Zerknęłam na nich i na Nialla. Ten wzruszył ramionami.
- Ta, to typowe - odpowiedział. Położyłam torbę na ziemi i wyjęłam z niej lusterko, które schowałam za plecami.
- Zayn, mam coś dla ciebie! - oznajmiłam, wyciągając lustro zza pleców. Malik w jednej chwili znalazł się przy mnie i wyrwał mi przedmiot z dłoni.
- Dzięki, ru... Po prostu dzięki! - powiedział i szybko poleciał na górę, by odłożyć lustro. Liam zerknął na mnie.
- Dziękuję, madame. Uratowałaś mnie - oznajmił i skłonił się teatralnie. Uśmiechnęłam się.
- Ależ nie ma za co, sir! - odparłam i dygnęłam. Zaśmialiśmy się. Ziewnęłam i spojrzałam na zegarek. Była 23.
- Julka, chodź pokażę ci gdzie będziesz spać - powiedział Niall. Wzięłam z torby moje rzeczy i poszłam za nim. na górę. Pokazał mi pokój i wyszedł. Przebrałam się w piżamkę i usiadłam na łóżku. Zdjęłam gumkę z włosów i wzięłam do ręki szczotkę. Zaczęłam rozczesywać włosy. Zawsze przy tym śpiewałam, ale oczywiście cicho.
Otwórz swoje oczy, do góry spójrz, czy już widzisz morze gwiazd?
Za każdym razem, gdy zobaczysz je, to wspomnij nas.
Tak nagle cię zabrakło, ucichł twój śpiew, już Cię nie ma pośród nas.
Lecz twój ciepły głos, w naszych sercach, brzmi cały czas.
Choć dotknąć Cię nie sposób, to jakoś tak, trudno odczuć nam te brak.
Jesteś jednym z nas, cząstką całości, znasz nasz mały świat.
Drzwi zamknięte, lecz klucz ma ktoś, kto miał w tym własny plan.
W tej chwili rozległo się pukanie. Podskoczyłam i zobaczyłam, że w drzwiach stoi Harry. Zrobiłam się czerwona na twarzy.
- Cześć. Fajna piosenka - powiedział i usiadł koło mnie na łóżku. Popatrzyłam na niego podejrzliwie.
- Nic ci nie zrobię! - zapewnił. Opuściłam dłoń ze szczotką.
- Naprawdę ci się podoba ta piosenka? - zapytałam. Kiwnął głową.
- Masz talent... Trzeba by cię umówić na jakiś casting - rozmyślał na głos.
- Byłoby świetnie, ale jest mały problem - przerwałam jego rozmyślania. Spojrzał na mnie, zdziwiony.
- Tak? A jaki? - dopytywał się.
- Powiem ci, ale obiecaj, że nie będziesz się śmiać - powiedziałam. Harry położył dłoń na sercu a drugą uniósł do góry, jak do przysięgi.
- Obiecuję się nie śmiać - oznajmił. Pacnęłam go w ramię szczotką. Wyszczerzył się.
- Mam stracha występować przed ludźmi - wyznałam.
- To normalne. Nie bój się, coś poradzimy - zapewnił, klepnął mnie w ramię i wyszedł, zamykając drzwi. Patrzyłam jeszcze chwilę za nim, po czym opadłam na poduszki. Momentalnie zasnęłam.
|Następny dzień, ranek|
Obudziły mnie promienie słońca, padające na moją twarz.
- Julaaaa, wstawaj! - powiedział ktoś. Obróciłam się na drugi bok i machnęłam ręką, jakbym odpędzała muchę.
- Jeszcze pięć minut, tato... - mruknęłam, nie do końca obudzony. Przez chwilę słyszałam ciszę a potem ktoś wybuchnął śmiechem. Zerwałam się do pozycji siedzącej. Przy zasłonach stał Niall i się śmiał.
- Co jest? Pali się? - spytałam, patrząc na niego nieprzytomnie.
- Z czego się śmiejesz? - zadałam kolejne pytanie, już bardziej przytomnie. Blondyn tylko pokręcił głową i upadł na podłogę, nadal się śmiejąc. Zsunęłam nogi z łóżka i chwyciłam poduszkę. Chłopak, widząc to poderwał się z podłogi i pobiegł do drzwi. Rzuciłam poduszką, ale trafiłam Harry'ego, który akurat wsunął głowę do pokoju. Zapiszczałam i zakryłam usta rękami.
- Przepraszam! Przepraszam! Przepraszam! - powtarzałam. Harry zerknął na Nialla i na mnie.
- Jego chciałaś trafić? - zapytał. Odsunęłam ręce od twarzy i uśmiechnęłam się lekko.
- Tak. Nie chciałam trafić w ciebie! - zapewniłam. Brunet, ku mojemu zdumieniu, uśmiechnął się.
- Jeśli tak, to wybaczam ci - powiedział i wyszedł do pokoju. Blondyn spojrzał na mnie.
- Chciałaś mnie trafić? - mruknął i zbliżył się do łóżka. Nie ruszałam się z miejsca.
- Teraz ja ci coś zrobię! - oznajmił głośno i rzucił się na mnie, zaczynając mnie łaskotać. Zaczęłam piszczeć i śmiać się. Po dziesięciu minutach takiego ataku, udało mi się z siebie Nialla. Wyskoczyłam z łóżka i zbiegłam na dół a blondyn za mną. Na dole już siedzieli wszyscy.
- HARRY! POMOCY! - wrzasnęłam, chowając się za plecami Loczka. Ten spojrzał na mnie, zdumiony a potem na Nialla.
- Daj ją Harry. Nie zdołasz jej pomóc! - powiedział blondyn, poważnym głosem. Hazza przybrał taki sam ton.
- Nigdy! Nie zdołasz jej tknąć! - krzyknął. Pokręciłam powoli głową i strzeliłam facepalm'a.
- Wariaci... - mruknęłam, po czym czmychnęłam do kuchni i zamknęłam za sobą drzwi. Ujrzałam tam dziwny widok. Na stole, mając głowę opartą na rękach, spał... Zayn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz