{P. Kami}
Widziałam, jak Julka spada. Tyle, że wyglądało to, jakby było w zwolnionym tempie. Minuty ciągnęły się jak godziny. W końcu, rudowłosa bezpiecznie spadła na płachtę a ja odetchnęłam z ulgą. Podbiegłam do niej i pomogłam stanąć na ziemi. Julcia miała ciągle zamknięte oczy i lekko się trzęsła. Podszedł do nas Harry, Niall i Liam. Hazza porwał Julę w ramiona i nie puszczał przez jakiś czas. Ja powstrzymywałam się od płaczu. Nagle, poczułam, że ktoś obejmuje mnie ramieniem. Spojrzałam w bok i zobaczyłam Payn'a.
- Już w porządku - powiedział cicho. W tej chwili moje łzy przedostały się do oczu i popłynęły po policzkach.
Wtuliłam się w tors Liama i płakałam. W tej samej chwili, przybiegli Louis i Zayn. Odsunęłam się od Payn'a i słabo uśmiechnęłam do Tomlinsona, który także mnie przytulił. Poczułam się dziwnie, ale nie dałam nic po sobie poznać. W końcu zerknęłam na dom i zamarłam. Był zniszczony... Doszczętnie... W tej samej chwili, poczułam, jak ktoś mnie ciągnie za ramię i nim się obejrzałam, Liam ciągnął mnie za sobą, najwidoczniej do ich domu. Julka szła koło Harry'ego, ciągle cicho łkając.
[Pół godziny później, p. Julii]
Siedziałam na kanapie, patrząc bezmyślnie w ekran telewizora. Po chwili, dosiadł się do mnie Hazza i poczochrał mi włosy. Nie zareagowałam i, po chwili rozległ się dzwonek do drzwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz