{P. Louisa}
Nikt, na szczęście, nie zauważył, że wyszedłem z domu. A raczej się wymknąłem. Cóż, nieważne, musiałem się przejść. Gdy byłem obok domu dziewczyn, zatrzymałem się. Paliły się tam światła, co znaczyło, że Kamila jest w środku. Patrzyłem jeszcze chwilę i wróciłem do domu. Nie mówiąc nic, poszedłem do swojego pokoju i położyłem się na łóżku. Usłyszałem, że Julka wróciła do domu, czyli Hazza też. Wkrótce, zaczęły mi się kleić powieki. Szybko zmorzył mnie sen i zapadła ciemność.
[2 godziny później]
Obudziłem się i zszedłem na dół, do salonu, gdzie chłopaki siedzieli na kanapie. Juli nie było.
- Gdzie Julka? - zapytałem i ziewnąłem.
- Poszła do domu - odparł Hazza. W jego głosie wyczułem, że jest niezadowolony z tego powodu. Liam wstał i podszedł do okna.
- O, coś się pali - zauważył. Od razu do niego podszedłem i również spojrzałem w tamtą stronę. Owszem paliło się a dokładniej....
- Eee... A czy to nie jest dom dziewczyn....? - spytałem a w moim głosie pojawiło się przerażenie.
- O cholera! - zaklął Liam i odszedł błyskawicznie od okna, podchodząc do drzwi - Niall! Harry!
Dwójka chłopaków podbiegła do niego.
- My idziemy do dziewczyn. Louis, Zayn, zadzwońcie po straż pożarną! - zarządził Payn i razem z Niallerem i Hazzą wybiegli. Szybko chwyciłem telefon i wykręciłem numer.
- Halo? Pożar wybuchł pod..... - podałem adres i rozłączyłem się. Poleciałem do domu dziewczyn a Malik za mną.
- Jak myślisz, coś im się stało? - zapytał mnie mulat, gdy biegliśmy.
- Zamknij się! - krzyknąłem i przyśpieszyłem. Zayn cały czas był za mną.
[Parę godzin wcześniej, p. Julci]
Obudziłam się i poczułam dym oraz zapach spalenizny. Zaczęłam kaszleć i gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam szarość. Wyskoczyłam z łóżka i kaszląc, zniżyłam się jak najniżej podłogi. Płuca paliły mnie niemiłosiernie. Tak szybko, jak mogłam, podbiegłam do pokoju Kamili, która nadal spała.
- Kamila! Obudź.... Khe!.... Się! - krzyknęłąm, przez kaszel. Dziewczyna otworzyła oczy i spojrzała na mnie.
- Co? Jeszcze chwilę... - mruknęła. Zerwałam z niej kołdrę.
- Idiotko! Pożar! WSTAWAJ W TEJ CHWILI! - wrzasnęłam, łykając jeszcze więcej dymu. Kamila poderwała się z łóżka i wybiegła na korytarz. Kaszląc, pobiegłam za nią. Spojrzałam na korytarz za mną i ujrzałam okropny obraz. Płomienie tam szalały. Krztusząc się, zbiegłam na dół i gdy już chciałam zejść ze schodów, usłyszałam trzask i płonąca belka spadła tuż przede mną. Odskoczyłam.
- Julka! Jesteś cała?! - usłyszałam wrzask Kamili. Łzy leciały mi do oczu a płuca paliły.
- T-Tak! Biegnij, sprowadź pomoc! Poradzę sobie! - odwrzasnęłam. Usłyszałam tupot stóp i domyśliłam się, że to Kami wybiegła z domu. Kucnęłam przy podłodze, starając się wdychać jak najmniej dymu. "Za gorąco mi tu...." - pomyślałam.
- Halo?! Jest tu kto?! - usłyszałam krzyk. Zaczęło mi się kręcić w głowie.
- Tak! Jestem na schodach, belka zablokowała mi drogę! - odpowiedziałam.
- Jest na górze okno?! Jeśli tak, to podejdź do niego i poczekaj chwilę! - powiedział ktoś. Pobiegłam na górę i stanęłam przed oknem. Zobaczyłam, że na dole są strażacy, z rozłożoną płachtą.
- Skacz, dziewczyno! - krzyknął któryś z nich. Zakręciło mi się znowu w głowie. Miałam okropny lęk wysokości.
- N-Nie... Nie dam rady! - odparłam. Wtedy, zobaczyłam na dole przerażoną twarz Kamili. I nie tylko, był tam też Harry, Niall i Liam.
- Julka! Skacz, dasz radę! Jesteś silna! - krzyknął Hazza. Wzięłam głęboki oddech i zrobiłam krok w pustkę. Zaczęłam spadać.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz