poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 1

{Julia}
Obudziłam się i zerknęłam na kalendarz. Uśmiech wykwitł na mojej twarzy a ja radośnie wyskoczyłam z łóżka. Ubrałam się w TO i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, podśpiewując pod nosem.
- Wszystkiego najlepszego, córeczko! - krzyknęli rodzice, którzy stali w kuchni. Rzuciłam się na szyję obojgu.
- Dzięki! - odkrzyknęłam, śmiejąc się. Puściłam rodziców i siadłam przy stole, gdzie prędko zjadłam śniadanie. Potem spakowałam książki na uczelnię i wybiegłam z domu, krzycząc pożegnanie do rodziców. Dzisiaj był ostatni dzień zajęć przed wakacjami i nie miałam najmniejszego zamiaru się spóźnić. Zatrzymałam się tylko przed drzwiami Kamili i zapukałam. Otworzyli mi jej rodzice.
- Dzień dobry! Jest Kamila? - zapytałam.
- Tak, już ją wołamy - odpowiedział jej tata. Jej matka została i rozmawiała ze mną.
- KAMILA! JULIA PRZYSZŁA! - rozległ się krzyk ze środka. Po chwili do drzwi dopadła zdyszana Kamila.
- Cześć. Pa mamo! - powiedziała i wyszła na zewnątrz. Pognałyśmy do szkoły. Wpadłyśmy do klasy parę minut przed lekcją. Usiadłyśmy na miejscach i zaczęła się lekcja. Dłużyła mi się ogromnie. Na szczęście po paru godzinach było po wszystkim. Wyszłyśmy z uczelni i udałyśmy się do domów. Weszłam do środka i zobaczyłam że rodzice siedzą na kanapie. Gdy mnie zobaczyli, podnieśli się i stanęli naprzeciwko mnie.
- Julka, mamy dla ciebie prezent urodzinowy - oznajmił tata. Patrzyłam na nich z zaciekawieniem, rosła we mnie ekscytacja.
- Pamiętasz jak nas męczyłaś o ten wyjazd do Londynu? - spytała mama. Ekscytacja wzrosła. Kiwnęłam głową.
- W takim razie.... Jutro jedziesz do Londynu! - powiedział tata. Przez chwilę gapiłam się na nich z niedowierzaniem a potem wrzasnęłam i rzuciłam się obojgu na szyję (znowu). Zaczęłam płakać z radości.
- Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! - powtarzałam. Znowu przytuliłam rodziców.
- To nie koniec niespodzianki. Rozmawialiśmy z rodzicami Kamili i oni też się zgodzili.... By Kamila jechała z tobą! - dopowiedziała mama. Po raz trzeci tego dnia rzuciłam się rodzicom na szyję. Potem poleciałam do pokoju i wyciągnęłam telefon. Zadzwoniłam szybko do przyjaciółki.
- Zgadnij co się stało! - wrzasnęłam do telefonu. Usłyszałam cichy śmiech.
- Coś ważnego? Mam się bać? - spytała. Tym razem to ja się roześmiałam.
- Nie! Raczej cieszyć! Dziewczyno my.... - przerwałam i czekałam na jej reakcję.
- No, dawaj! Nie trzymaj w niepewności! - zaprotestowała z niecierpliwością.
- JEDZIEMY DO LONDYNU! OBIE! - wrzasnęłam na tyle głośno na ile było mnie stać. Przez chwilę słyszałam ciszę po drugiej stronie a potem rozległ się wrzask radości. Zaczęłyśmy gadać jak najęte, aż przyszli moi rodzice i zasugerowali, że warto byłoby się położyć, jeśli jutro mamy lecieć. Pożegnałam się z Kamilą i rozłączyłam. Potem, szybko się spakowałam i przebrałam w piżamę. Wlazłam do łóżka i szybko zasnęłam.
[Rano]
Gdy się obudziłam, szybko wstałam i ogarnęłam się. Byłam ubrana w TO. Chwyciłam walizkę, ogarnęłam jeszcze wzrokiem mój pokój i zeszłam na dół. Zjadłam (a raczej wrzuciłam w siebie) śniadanie. Wyszłam razem z rodzicami przed dom i zobaczyłam że Kamila do nas idzie a z nią jej rodzice. Wsiadłyśmy do samochodu rodziców i pojechaliśmy na lotnisko. Pożegnałam się z rodzicami (Kamila zrobiła to wcześniej) i wysiadłam. Za mną przyjaciółka. Przeszłyśmy przez salę odpraw i wsiadłyśmy do samolotu. Gdy wystartował, włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam muzykę (Make it Shine - Victoria Justice). Niedługo zasnęłam.

1 komentarz:

  1. Mam ochotę, skrzywdzić za usunięcie tamtego, ale spoko..(oddychaj)xd Zapowiada się fajnie..czekam cd :DD

    OdpowiedzUsuń