wtorek, 14 stycznia 2014

Rozdział 18

Nie bijcie. Tak naprawdę internet już mam dawno, ale dopiero teraz wena wróciła.
ENJOY!
-------------------------------------
{P. Julii}
Gdy skończyłam w salonie rozległa się... cisza. Wbiłam wzrok w ziemię i przygryzłam wargę. Nagle, do moich bębenków usznych dobiegły oklaski. Podniosłam zdezorientowana głowę i zauważyłam, że wszyscy biją mi brawo. Kamila nawet włożyła dwa palce do ust i zagwizdała.
- No i co, ruda, było tak źle? - zapytał ze śmiechem Zayn, pochodząc do mnie i obejmując ramieniem.
- Uhm... Pomijając fakt, że chcę cię zabić, to było...w porządku - odparłam i uśmiechnęłam się niepewnie - Mówiłam ci już, że masz na mnie nie mówić ruda?
- Mnie? A skąd. Nic takiego nie słyszałem - powiedział mulat i zarobił za to kuksańca w żebra - Au. No dobra, przepraszam.
- Julcia, było świetnie! - krzyknął Hazza, nadal nie ruszając się z kolan Lou, który także mnie oklaskiwał - Powtarzam, idź do XFactor, czy coś!
Pokręciłam głową i uciekłam do kuchni. Czy on naprawdę nie rozumie, że nie dam rady występować publicznie? Westchnęłam, czując się przytłoczona własnymi wadami. Dziwię się, że chłopacy normalnie wychodzą na scenę, gdy tyle oczu się w nich wpatruje, gdy wszystko może się spieprzyć.
- Nosz kurwa - mruknęłam i wyjęłam z kieszeni białą tabletkę, którą szybko połknęłam. Od razu poczułam się lepiej, gdy zawartość pigułki dotarła do żołądka i rozlała po moim ciele adrenalinę. Ciekawe...
- Ej, rudzielecu, dobrze się czujesz? - spytał Malik, powodując u mnie podskok - W główce coś ci się nie poprzewracało?
- Nie. Wszystko dobrze - warknęłam, przeczesując palcami włosy i znieruchomiałam, gdy czarnowłosy chwycił mnie za ramiona.
- Po jaką cholerę? - choć nie wyraził dokładnie o co mu chodzi, ja to zrozumiałam - Jula, po co?
- .... Nie jest tak jak myślisz. To na wypadek, gdy wpadnę w panikę albo gdy się mocno denerwuję - odpowiedziałam, unikając wzroku Zayn'a. Chłopak westchnął, po czym przytulił mnie.
- Jak przesadzisz i umrzesz to cię zabiję - szepnął mulat, chowając twarz w moich włosach.
- Zabijesz trupa? To raczej niemożliwe - odszepnęłam, wtulając się w tors Malika. Czarnowłosy chwycił mój podbródek i, po chwili wahania, pocałował mnie. Przed oczami zobaczyłam fajerwerki i od razu odwzajemniłam gest. Trwało to tak długo, aż nie zabrakło nam powietrza i oderwaliśmy się od siebie, oddychając ciężko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz